Dziennik pokładowy - Toporów

20.08.2016 r., godzina 10.30, Toporów, obok mostu
1 dzień SLOW ROAD

Upalny, sierpniowy wschód słońca. Przedzierając się przez zamglone śląskie drogi, dojechałem na czas nad Wartę. Łódzkie start! Historyczna chwila. W maleńkich Bobrownikach, przy rozpadającym się moście rozpoczęła się tak naprawdę przygoda ze SLOW ROAD. Te poprzednie tygodnie i miesiące przygotowań zmierzały do tej chwili, kiedy w kaloszach zasuwałem po zaroślach, żeby migawką pierwszy raz zakłócić poranną ciszę.

 

Idealny bagażnik na fotograficzne "zabawki"Idealny bagażnik na fotograficzne "zabawki"

Już któryś raz w życiu robię coś jako pierwszy. Łatwo jest coś po kimś przejąć, nauczyć się na czyichś błędach. Ja miałem przed sobą czystą kartkę z tytułem „SLOW ROAD” i zacząłem zapełniać ją kilometrami i doświadczeniami. Tuż po wschodzie słońca ruszyłem nieznaną drogą, a później przez 9 km przedzierałem się po leśnych drogach do Załęcza. Jaka to nauczka? Ano zapytałem pracującego na polu rolnika, tak po 2 kilometrach, czy da się przejechać. Wykrzyknął zagłuszany traktorem, że tak… Na końcu tej drogi też wiedziałem, że się da, ale on zapomniał dodać, że najlepiej zrobić to traktorem. Pierwszy raz uratował mnie wtedy napęd 4x4 w Maździe, bo inaczej utknąłbym na dobre w tych piaskach rodem z Sahary, a to przecież dochodziła dopiero 9.00, gdy tymczasem ja miałem przed sobą 17 dni podróży…

Wspaniała rozmowa przy koszeniu trawy, zakończona dźwiękiem podków na drodze - bezcenne!Wspaniała rozmowa przy koszeniu trawy, zakończona dźwiękiem podków na drodze - bezcenne!