Pętla bieszczadzka, czyli droga w chmurach

Bieszczady to dla Polaków góry niezwykłe. Nie tylko z racji nieziemskich połonin i bezcennych widoków. Jeszcze ważniejszy jest chyba mit Bieszczad jako krainy pogranicza, polskiego dzikiego zachodu na wschodzie. Krainy smolarzy, poetów i traperów. Takie Bieszczady lubią odkrywać wielbiciele slow drivingu, dlatego polecamy wybrać się w te rejony poza sezonem turystycznym, gdy ludzi mniej, a klimatu – więcej.

Nasz film uwiecznia szczególnie widowiskowe miejsca. Są to: droga nr 897 (Komańcza-Cisna), okolice Smolnika i Mikowa, droga między Bukiem a Terką, Dwernik, Bystre oraz okolice Tyskowej i Stężnicy (Natura Park). Warto na tej trasie szukać brodów i mostów w dolinie Sanu. Dociekliwi mają szansę dotrzeć do ostatnich już w Europie miejsc, w których wypala się jeszcze tradycyjnymi metodami węgiel drzewny. By zanurzyć się w atmosferę „slow” bardziej, warto przystanąć przy napotkanej na trasie cerkwi, oczywiście – pójść w góry, a potem zatrzymać się na noc gdzieś daleko od szosy, najlepiej do poduszki czytając „Następnego do raju” Marka Hłaski…

Oczywiście koniecznie trzeba też przejechać całą Wielką Pętlę Bieszczadzką, którą można rozumieć dosyć dowolnie, szukając własnych, bocznych dróg. Bieszczadzkie serpentyny to jest to, co fani jazdy dla czystej przyjemności uwielbiają najbardziej!

Kliknij w punkt na mapie, by poznać szczegóły.