Żuławy. Silna depresja na równi pochylnej

Tutaj najlepiej zacząć od znalezienia starej, brukowanej drogi, ograniczonej typowym dawniej dla tego regionu szpalerem drzew. Depresji można dostać na myśl, że od wielu lat takie szpalery bywają wycinane przez wrogów świata slow. Taką drogą po prostu należy jechać wolno, wówczas drzewa nie stanowią żadnego zagrożenia dla samochodu i jego pasażerów :) 

Ale nie o taką depresję chodzi w tym (i na tym) odcinku #pięknychdróg.pl. Chodzi o to, że wpadniemy tu w prawdziwą, jedyną w Polsce depresję, czyli zjedziemy samochodem poniżej poziomu morza! A wszystko dlatego, że ziemię tę wydarto morzu siłami natury i ludzkimi. Tak powstały polskie poldery – podobne do tych w Holandii, bezpieczne dzięki systemom wałów, kanałów, śluz i pomp. 

To fantastyczny kawałek Polski. Z kamerą odwiedziliśmy Kąty z pochylnią – jedną z tych, które tworzą jedyny w Europie kanał, którym statki płyną… na szynach po lądzie. Potem były m.in. Rybina i Tujsk. Żuławy to świat mostów zwodzonych i promów samochodowych; najbardziej widowiskowy jest ten w Mikoszewie, u ujścia Wisły Śmiałej, gdzie całkiem niedaleko na wyspie wygrzewa się często wielkie stado fok. Grzechem byłoby nie wyskoczyć stąd do Malborka na spotkanie z największym na świecie, ceglanym, gotyckim zamkiem. Oczywiście, dookoła wszędzie wolno pojechać dalej w stylu slow. My wybraliśmy Piaski na samym końcu Mierzi Wiślanej. To kolejna piękna droga, która ma swój absolutny koniec. Dalej jest już tylko granica z Rosją. Kiedyś stał tu znak drogowy „Koniec” (niebezpiecznych zakrętów), a ktoś gwoździem wyrył-dopisał „Europy” ;-)

Kliknij w punkt na mapie, by poznać szczegóły.