Chałupki – ośrodek tradycji garncarstwa

Do niewielkiej wioski pod Kielcami dociera pewnego dnia ciekawa kartka pocztowa. Nadana z wycieczki po Małopolsce, kupiona w sklepie z pamiątkami. Na pierwszej stronie widnieje piękny, ceramiczny dzban autorstwa Józefa Głuszka. To właśnie w jego ręce trafia pocztówka z dzbanem, który wykonał w swojej pracowni. Nic dziwnego, należy przecież do najbardziej znanych garncarzy, którzy mieszkali w Chałupkach. Na odwrocie krótkie pozdrowienia i nieukrywane wzruszenie syna pana Głuszka, który, trzymając w ręce małą pocztówkę, opowiada mi tę niezwykłą historię.

 

Jest rok 1935. Małe podkieleckie Chałupki tętnią życiem. Najpierw długo wydobywa się tu glinę na okolicznych polach, a później przez długie tygodnie słychać rytmiczny dźwięk krążka, na którym formuje się garnki, dzbanki i wszelkiego rodzaju przedmioty użytkowe. Ta tradycja przechodzi tu z ojca na syna. Dzieci od najmłodszych lat przyglądają się i uczestniczą w pracy rodziców. Później same przejmują ten fach. Tak było w przypadku rodziny Głuszków. Młody pan Józef również przyglądał się pracy ojca i sam wraz z bratem przyozdabiał ceramikę w najróżniejsze wzory. W jego pamięci utkwiły wagony, którymi wywożono produkty z Chałupek na teren całego kraju. Bez przerwy wypalono, kopano, ozdabiano i pakowano w słomę nowe wyroby. Trafiały one do zwykłych domów, eleganckich posiadłości, a nawet do Watykanu! Ceramika z Chałupek znana była w całej Europie! Jej tradycje sięgają przecież XVI wieku.

Dzisiaj w tej malutkiej wiosce mieści się Ośrodek Tradycji Garncarstwa, który jest „muzeum na żywo”, jak stwierdza kustosz tego miejsca. Józef Głuszek, syn śp. Józefa, opowiada, pokazuje i wyjaśnia każdy etap powstawania ceramiki. Jest najlepszym nośnikiem tej wiedzy, bo od dziecka widział rodziców przy pracy, choć sam garncarzem nie został. Brał jednak udział we wszystkich etapach pracy mistrza, swojego ojca. Opowiada o tym tak, jakby działo się to wczoraj. Dopiero kiedy wyjaśni krok po kroku, jak powstał tak mały, kruchy garnuszek, człowiek otwiera oczy ze zdziwienia, ileż to pracy musiało kosztować garncarza. Nie pomyślałbym, że najmniejsza pomyłka, mały kamyk, mógł wszystko zaprzepaścić i rozsadzić całą pracę w drobny mak. Była to niezwykła sztuka, choć jak się słucha tej opowieści, to przedziera się przez nią kawał ciężkiej roboty – od wykopania gliny, przez formowanie, wypalanie i dekorowanie. Wyjątkowe jest też to, że nigdzie indziej w Polsce nie znajdzie się takiego ośrodka!

Ośrodek w jednej części pokazuje dzieła już gotowe, a w drugiej starano się pokazać, jak wyglądał warsztat pracy. Znajdują się tu oryginalne przedmioty i dwa piece, w których zobaczyć można, jak wypalano dawniej ceramikę. Dla Pana Józefa nie ma różnicy, czy oprowadza jedną osobę, czy grupę przedszkolaków – widać, że całym sercem oddany jest temu miejscu i najbardziej cieszy go przekazywanie tej wiedzy dalej. Spotkanie z nim to niezwykła przygoda i podróż w czasie!

 


Morawica
tel. 606 109 980
www.morawica.pl/otg

 

<< powrót