Dworek nad Wkrą

Nie jest łatwo zaczynać od nowa. Jeszcze trudniej, kiedy na plecach niesie się wspaniałą historię oraz lata wspomnień, a cały ten bagaż domaga się troski i kontynuacji. Kiedy Zosia z Karolem z walizkami w rękach pojawili się w Dworku nad Wkrą, rozpoczęli zapisywanie zupełnie nowego rozdziału w historii tego miejsca. Początki nie miały w sobie nic z wakacji u babci – to była wymagająca przygoda, dzięki której właścicielom udało się utrzymać niezwykły charakter tego miejsca.

Zosia zna je od zawsze. Przyjeżdżała tu do babci, a – jak wiemy – babcie uwielbiają rozpieszczać swoje wnuczki. Mijały lata, dorastająca Zosia gromadziła kolejne wspomnienia z wakacji w Brudnicach. Nikt nie pamięta, kiedy dziewczynka pierwszy raz powiedziała, że kiedyś zamieszka nad Wkrą. Ale że Pan Bóg prosto po krzywych liniach życia pisze, historia potoczyła się tak, że w 2011 roku dziecięce marzenia stały się rzeczywistością. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy w Warszawie, dorosła już Zosia, wspólnie z mężem Karolem, przejęła pałeczkę w rodzinnej sztafecie. Start nie był łatwy, bo oddana bez reszty temu miejscu babcia Teresa mimo skończonych 80 lat dalej silną ręką rządziła we dworze.

Zmiany w takich miejscach wymagają czasu. Drewno jest cierpliwe, więc ściany, które niejeden śmiech letników słyszały, cierpliwie czekały na rozwój wydarzeń.

Po śmierci babci Zosia nie przeprowadziła w dworku rewolucji. Wciąż była trochę tamtą małą, zakochaną w tym miejscu dziewczynką z obdartymi kolanami i nieschodzącym z ust uśmiechem. Chciała zachować klimat i charakter dworu, które zapamiętała z dzieciństwa. Nie było to łatwe – współczesny świat, pełen nowych technologii, pędzi przed siebie, i trudno dotrzymać mu kroku, stosując wyłącznie tradycyjne metody. W tym miejscu przeplotło się wiele ludzkich historii, a angielski ogród, troskliwie pielęgnowany przez Zosię i Karola, słyszał niejedną romantyczną rozmowę.

Gdybym w kilku słowach miał opisać mój pobyt w Dworku nad Wkrą, nazwałbym go powrotem do dzieciństwa, do wakacji u babci. Na stole tradycyjna polska kuchnia: zupa grzybowa, królik w białym winie albo obłożona jabłkami kaczka w tymianku. Prym wiodą oczywiście przepyszne zupy, ale po obiedzie raczymy się kawą i domowym ciastem. Wieczorem można podpytać też o przygotowywane przez właścicieli nalewki. Zapewniam, że warto.

Najbliższa okolica to typowo mazowiecki krajobraz: rozsiane tu i ówdzie wioski, malowniczo przeplatające się pasma pól i wijąca się między nimi Wkra. Na gości czekają kajaki, którymi z pomostu można wypłynąć wprost na rzekę w miejscu, gdzie płynie ona bardzo spokojnie. Da się też zorganizować dłuższy spływ, w czym z przyjemnością pomoże Karol. Obowiązkowo trzeba wybrać się w tajemnicze miejsce pośród pól, do „Sosny Bezgranicznej Miłości”. To okaz przyrodniczy, ale i drzewo-symbol, z którym związana jest historia miłosna zakochanego w polskiej panience pruskiego pogranicznika. Właśnie tutaj, w tajemnicy przed wszystkimi spotykała się zakochana para.

Dworek nad Wkrą jest idealnym miejscem na rodzinne wakacje. Piękne, przytulne wnętrza, domowa atmosfera i spory plac zabaw dla dzieci. Do tego coś, czego nie zobaczy się na zdjęciach – niepowtarzalny klimat, który trzeba po prostu poczuć!

 

Mostowa 20, 09-300 Brudnice
tel. 23 657 27 79
www.dworeknadwkra.com
www.facebook.com/dworeknadwkra

 

<< powrót