Republika Wyobraźni

Na zakręcie stoi niebieski domek. Przejeżdżając przez Mirosławiec, trudno go nie zauważyć. To miasteczko należy do tych setek i tysięcy podobnych do siebie miejsc. Główna droga, kilka bocznych ulic. Sterczące betonowe bloki pośród wiejski domów – symbol rozkwitu minionej epoki. Pośród tej szarości „Republika Wyobraźni” świeci niczym gwiazda nadziei. Bez niej to miejsce nie byłoby takie samo.

Cofnijmy się prawie 20 lat wstecz. Przez Mirosławiec przejeżdża Solveig Sherwood, Amerykanka niemieckiego pochodzenia. Zatrzymuje się na końcu miejscowości i wraca. Przejeżdża jeszcze raz. Zatrzymuje się i stwierdza, że brzydszego miejsca na ziemi nie widziała. Spotyka na tym szarym końcu świata Irenę Protic i wspólnie, zainspirowane pracami Hundertwassera, postanawiają stworzyć w Mirosławcu zupełnie nową przestrzeń otwartą dla artystów i twórców. Dwa lata trwały prace w środku. Zaangażowali się w nie lokalni artyści, ale nie brakowało też przyjezdnych z całego świata. Wspólnymi siłami stworzyli „Republikę Wyobraźni”. Na samym dole powstała mała sala widowiskowa, na parterze kawiarnia połączona z kuchnią, a na kolejnych piętrach pokoje dla gości.

O tym wszystkim rozmawiam z synem pani Iwony. Danko stara się jak może balansować pomiędzy sztuką i szaleństwem wyobraźni a ekonomią. To, co z początku „ładnie” wyglądało, niestety z biegiem lat przestało dobrze funkcjonować. Musiał więc zdecydować się na pewne zmiany, które pozwalają nadal przyjmować gości w Republice. Wymiana łóżka czy kranu i tak nie odbierają temu miejscu nic z magicznego klimatu, który tu panuje. Zaraz po wejściu miałem ochotę śmiać się do łez. Każdy krok, każdy rzut oka kierował moją uwagę na coś innego. Dopiero po ok. 30 minutach zauważyłem, że na suficie przyklejone są filiżanki, a wychodząc, dostrzegłem, że futrynę ktoś okleił dziecięcymi butami. Wyjście na zewnątrz to kubeł zimnej wody na głowę. Pędzące tiry, mały osiedlowy market i betonowy blok. Za plecami szaleństwo kolorów i unosząca się w powietrzu „wolność”, która pozwoliła na stworzenie tego miejsca. Wszystko to zebrane razem, połączone z myślą, że Republika powstała w 2000 roku (16 lat temu) czyni to miejsce i ten pomysł naprawdę niezwykłym.

Srpska gurmanska pljeskavica. Zajadam się pysznym serbskim daniem, a Danko opowiada mi dalej niezwykłe historie. Siedzimy w oddalonej o kilka kilometrów od Republiki restauracji przy drodze E10. Jego rodzice poznali się w pociągu do Sarajewa. Ojciec Serb, matka Polka. Przyjeżdżali w okolice Mirosławca i zawsze jeździli na lody nad jezioro. Pewnego roku okazało się, że lodów nie ma, a hotel jest na sprzedaż. Zapadała decyzja, żeby osiąść tu na stałe. Był hotel, ale ciągle brakowało tradycyjnej, serbskiej kuchni z grillem z prawdziwego zdarzenia. Tak powstała przy drodze restauracja – Tawerna Fish&Grill. Karta jest tu nieskomplikowana. Podaje się wyśmienite ryby i mięsa z grilla. Menu to nie  pięciotomowa encyklopedia, więc łatwo wybrać coś dla siebie. Jednego dnia spróbowałem sandacza, a później wspomnianej srpskiej pljeskavicy. Oba dania przepyszne! Tu obok znajduje się Motel Park, w którym mały Danko jadł przed laty lody. Bez problemu w łazience odnalazłem wpływ pobliskiej „Republiki” – dwa lustra na ścianie, na dodatek krzywe i różnej wielkości, to nie przypadek, to wyobraźnia.

Odważny pomysł, śmiałe wykonanie. Myślę, że sam Hunderwasser czułby się tu dobrze. Gdyby ta Republika powstała w Krakowie czy Poznaniu, to z pewnością trudno byłoby zarezerwować w niej pokój. To jednak ta „wyobraźnia” w nazwie umiejscowiła ją w Mirosławcu. Z jednej strony szkoda, że nie zaglądają tu tłumy, ale z drugiej sama podróż do tego miejsca to niezwykła przygoda, a noc w pokoju „antygrawitacyjnym” sprawia, że myślami jest się w Paryżu, Nowym Yorku czy Seulu. Może to i dobrze, że za oknem swoją szarością Mirosławiec straszy. Dzięki temu ten kolorowy świat nabiera jeszcze większego sensu.

 

ul. Spokojna 1a, Mirosławiec
tel. 606 274 545
www.republika-wyobrazni.pl

 

<<powrót