Siedlisko Lecą Żurawie

Był piękny majowy dzień. Wiosenne błota zmusiły pana Andrzeja do zaparkowania auta w lesie i pokonania reszty drogi pieszo. Wraz z żoną Bożeną przedzierali się do oddalonego znacznie od wioski siedliska. Najpierw uderzył ich zapach kwitnących drzew, a chwilę później zobaczyli swój raj. Niski drewniany płot, a za nim dom niczym z marzeń. Przed gankiem pochylona starsza pani witała ich serdecznie. Miała już dosyć życia na końcu świata, a oni zapragnęli tego jak nigdy. Upłynęło trochę czasu, zanim domek na kolonii trafił w ich ręce, ale szczęśliwie stali się właścicielami tej oazy ciszy i dobrej energii.

Przez lata tworzyli to miejsce tylko dla siebie. Rodzinne wypady, wspólne święta. Coraz większa liczba znajomych zaczęła marudzić, że nie ma tu gdzie spać, nie ma jak zabrać znajomych i nie można tak po prostu uciec z miasta na kilka dni. Obok domu stał stary budynek gospodarczy... Dlaczego więc nie urządzić tu pokoi? Na dole zorganizowano jadalnię oraz miejsce spotkań, zabaw i odpoczynku. U góry urządzono pokoje w bardzo ciepłym, przytulnym stylu. Z jednej strony widać przepięknie odremontowany stary dom i biegające po podwórku ogromne psiaki, a z drugiej rozciąga się niezwykła panorama ukształtowana przed wiekami przez lodowiec. Niewielkie pagórki, jary, a w końcu działki stara jabłoń, którą odwiedzają często sarny i dziki. Nie widać stąd „nic” i widać „wszystko” – las, zieleń i przepiękne zachodniopomorskie niebo. Dookoła ciągną się kilometrami dróżki i ścieżki, które zachęcają do długich spacerów czy wycieczek rowerowych. Kiedy obudziłem się rano i wyszedłem boso na taras, przekonałem się do końca, że ciszy i świeżego powietrza z pewnością nigdy tu nie zabraknie.

Jest już mocno po sezonie, więc z Martą i jej rodzicami rozmawiamy w domu. Słońce już dawno zniknęło za górą. Pani Bożena częstuje mnie zupą. To słowo jednak trochę tu nie pasuje, bo była to po prostu poezja! Przekonany, że na tym koniec, byłem mocno zaskoczony drugim daniem, które było równie pyszne. W sezonie goście już od rana pytają: „Jaka dziś zupa?”. Odpoczywając w siedlisku, można codziennie zakosztować przepysznej, domowej kuchni. Tak gotują tylko ci, którzy robią to z serca i z radością – wtedy wszystko smakuje wyśmienicie.

Kiedy skręciłem w boczną drogę przy tabliczce „Lecą żurawie”, zacząłem lekko wątpić. Kolejny jednak raz przekonałem się, że takie miejsca ukryte na końcu świata są wyjątkowe i warte każdej spędzonej w nich chwili. Leżak, hamak czy koc, książka, kawa czy herbata – to tak naprawdę nieważne. W otaczającej ciszy i wśród wspaniałej przyrody można po prostu odpocząć i naładować akumulatory na długo. Nie wiem nawet, kiedy zasnąłem, rozczytany w przewodnikach pana Andrzeja… Obudziła mnie cisza poranka i lekko uderzająca o parapet rosa. Czy potrzeba więcej?

 

Czarnków 49, Połczyn Zdrój
tel. 518 444 060
www.lecazurawie.pl

 

<<powrót