Spacer z Piotrem - na szlaku natury

Wynajęcie przewodnika kojarzy się raczej z czymś wielkim – zdobyciem Everestu czy szkolną wycieczką do Krakowa. Czy jednak nie warto czasem spojrzeć na to inaczej? Czy dla siebie samego, a może grupki znajomych i rodziny nie warto wynająć przewodnika?

Nad Biebrzę przyjeżdżam od 1999 roku. Do pewnej wiosny wydawało mi się, że znam teren. Przeszedłem go przecież pieszo, przepłynąłem kajakiem i zjeździłem samochodem, zajrzałem w różne zakątki. Kiedy przenocowałem w „Domu pod Klonem”, okazało się, że mogę skorzystać z wiedzy Piotra Dombrowskiego, który zna okolicę jak mało kto. Na pierwszy raz zaproponowałem, żeby zawiózł mnie w ciekawe miejsce na wschód słońca. Ruszyliśmy jeszcze w ciemnościach jego terenówką i kiedy dotarliśmy na miejsce, oniemiałem z wrażenia. Musiałem szukać własnej szczęki na ziemi. Było to jedno z piękniejszych miejsc na wiosennych rozlewiskach Narwi, jakie w życiu widziałem! Od tamtej pory wiem, że warto mieć tu przewodnika. Dlaczego jeszcze?

Piotr nie organizuje wycieczki z punktu A do punktu B. Z każdym najpierw rozmawia, wyczuwa, jakie ktoś ma oczekiwania i, znając teren, każdego zabiera w najodpowiedniejsze miejsce. Mało kto potrafi w tych okolicach tak subtelnie podglądać świat łosi, które wędrują po okolicznych łąkach. Na widok łosia, całe tłumy turystów przepychają się na Carskiej Drodze z telefonami komórkowymi. Mało kto wie jak wspaniałym przeżyciem jest zobaczenie tych zwierząt pośród trzcinowisk i naturalnego lasu. Wszystko to odbywa się przecież w obrębie i otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Piotr doskonale zna granice parku (jest strażnikiem i pracownikiem BPN), więc dzięki niemu wiadomo, że przyroda nie ucierpi na takiej wizycie.

Wracając do Carskiej Drogi, która niewątpliwie sama w sobie jest ciekawa i wyjątkowa, to warto wiedzieć, że kryje ona w sobie wiele tajemnic i faktów, których nie wyczyta się na tablicach czy w folderach. Kto może lepiej opowiedzieć o bagnach, lasach, zwierzętach i kulturze tego miejsca niż człowiek, który codziennie spędza na leśnych ścieżkach wiele godzin? Samo wysłuchanie Piotra podczas przejażdżki Carską Drogą czy spacer kładką, to już wielka frajda. Zatrzymując się na chwilę, można posłuchać jak Piotr „czyta las” – z tropów, złamanych gałęzi czy nagryzionych pędów.

Każda pora roku i każdy dzień są inne. Piotr umiejętnie dobiera tematy i trasy, na które zabiera ze sobą tylko indywidualnych miłośników przyrody. Połączenie takiej przygody z noclegiem w „Domu pod Klonem” to z pewnością materiał na długie opowieści po powrocie do domu.

 

<<powrót