Wzdłuż Bugu

Miłośnicy spokojnej jazdy doskonale odnajdą się nad Bugiem. Ciekawe, że choć prawie nie odjeżdżałem od rzeki, tylko przez kilka chwil widziałem ją z okna samochodu. Chcąc dotrzeć do brzegu, trzeba się trochę przespacerować. To bardzo wyciszająca, niezobowiązująca trasa. Można po prostu cieszyć oczy mazowieckimi krajobrazami.

Podróż rozpocząłem w Borsukach przy dworze Zaścianek. Na mapie wybrałem kilka punktów tak, aby cały czas trzymać się rzeki, i tym sposobem dojechałem aż w okolice Serocka. Po drodze mijałem kilkadziesiąt mniejszych lub większych wiosek. Moją uwagę przykuł Nur, gdzie zatrzymałem się na dłuższy spacer. Mimo że poza cmentarzami i kościołem próżno tu szukać zabytków, a miejscowość nie ma typowo turystycznego charakteru, dobrze się spaceruje po tym nieoczywistym miejscu. Zobaczyłem wiele przykładów ciekawej architektury drewnianej, chwilę porozmawiałem ze starszym panem stojącym przed sklepem i ruszyłem dalej. Brok za to był rozczarowujący. Dużo większe wrażenie zrobił na mnie Brańszczyk, a jeszcze lepiej wypadł Kamieńczyk, po którym szwendałem się ponad godzinę. Szosa w 99% była utwardzona, w większości asfaltowa. Piaszczyste drogi prowadzące do rzeki pokonywałem natomiast pieszo, żeby delektować się ciszą.

Przez Wyszków przedostałem się na prawy brzeg rzeki, a przez Jackowo z jego klimatycznym Domem nad Wierzbami dotarłem aż nad jezioro Zegrze, gdzie Bug łączy się z Narwią i wpada do Wisły. To prawie 200 km niezwykłej przygody. Bug często kryje się za zaroślami i tylko w kilku miejscach można na niego spojrzeć z góry, ot tak, z trasy. Jednak podróżując bez pośpiechu, bocznymi drogami, można zobaczyć miejsca i ludzi, którzy mimo postępu cywilizacji dalej prowadzą spokojne życie wolne od stresu. Można podziwiać miejsca, w których pory roku i stan wody wyznaczają rytm życia.

Polecam slow driving wzdłuż Bugu, we własnym tempie, z otwartymi oczami i nadzieją na ciekawe spotkania. Wielu ludzi pytało mnie, dlaczego zadałem sobie trud dobrnięcia do wioski, do której nawet poczta rzadko dociera. Mogę powiedzieć, że warto trochę pokluczyć, żeby wysłuchać tak ciekawych historii i w ten sposób jeszcze lepiej poznać Mazowsze.

 

<< powrót