Zalew Sulejowski

Miejsca typu Zalew Sulejowski kojarzą mi się zazwyczaj z dzikim tłumem w wakacje i weekendy. Woda i słońce zawsze przyciągają tłumy. Czy jednak na liczącej prawie 58 km długości linii brzegowej nie można znaleźć skrawka zacisznego raju?

 

Napiszę wprost – omijajcie to miejsce w weekendy. Zwłaszcza te ciepłe i słoneczne. Przyjeżdżajcie jednak bez strachu w tygodniu i po sezonie – jesień czy wczesna wiosna to idealny czas. W upalny sierpniowy czwartek również nie było tłumów, ale na brak wędkarzy i szykujących się na weekend urlopowiczów nie mogłem narzekać. Nie są to jednak ludzie inwazyjni, a raczej dobrze zorganizowani, bo wyglądali na samowystarczalnych – namioty, grille, leżaki i małe lodówki. Na tafli jeziora leniwie snuło się kilka żaglówek i łódek. W oddali słyszałem szczekanie psa i ciche rozmowy wędkarzy liczących na cud.

Przysiadłem się do jednej emeryckiej grupki. Zjadłem małą porcję leszcza prosto z ogniska i pogadałem o życiu i o śmierci. Genialny czas! Brak jakiejkolwiek organizacji i taka „zwyczajność” przekonały mnie do reszty, że w tym miejscu można bez problemu odpocząć. Spacer wzdłuż brzegu to też super sprawa! Ta mała oaza spokoju to okolice Zarzęcina. Jadąc od strony miejscowości Błogie Rządowe, trzeba dojechać aż do końca drogi. Najpierw kończy się asfalt, zaczyna się szuter i główna droga skręca w prawo, a chcąc dotrzeć do jeziora, trzeba zjechać kawałek w dół. Polecam zrobić własne zapasy, zabrać koce i leżaki, bo z tego raju na pewno nie będzie chciało się Wam jeździć do sklepu.

Miłośnicy sportów wodnych i nocowania w przyczepach w lesie idealnie odnajdą się w Karolinowie, gdzie mieści się szkoła windsurfingu i kitesurfingu „Number One Surf”. Funkcjonuje tu wypożyczalnia sprzętu i pole campingowe. Przespać można się w przyczepach campingowych lub we własnym namiocie. Działa tu też mała gastronomia z typowymi fast foodami, tak że nie zapomnijcie o własnym prowiancie! Otoczenie sosnowego lasu, cisza, spokój – świetne miejsce na spędzenie kilku dni nad wodą i spróbowanie sił na desce. Sezon zaczyna się w okolicy święta Bożego Ciała, a kończy w połowie września. Tu również panuje zasada unikania weekendów! W czwartkowy wieczór praktycznie sam siedziałem na skarpie, wpatrzony w wodę.

Spragnieni wiedzy historycznej powinni udać się do pobliskiego bunkra kolejowego w Konewce, a miłośnicy przyrody nie mogą pominąć rezerwatu „Niebieskie Źródła”. 

Z początku Zalew Sulejowski nie wydawał się ciekawym miejscem, ale po całym dniu spędzonym w jego otoczeniu przekonał mnie do siebie, a co najważniejsze dał odpocząć. Okolica przyjmie rowerzystów i leśnych piechurów, którzy z pewnością odnajdą jeszcze niejedno spokojne miejsce z dala od cywilizacji!

 

<< powrót