Cudowna Jura

 Legenda 

kolor punktu zielony - rekomendacja SLOW ROAD
kolor punktu pomarańczowy - ciekawe punkty do weryfikacji

Naszą przygodę na Śląsku rozpoczęliśmy w Częstochowie. Skierowaliśmy się do dwóch wyjątkowych miejsc – do Muzeum Wyobraźni i Muzeum Produkcji Zapałek. To nie jest do końca typowy sposób na zwiedzanie Częstochowy, ale z pewnością oryginalny. Prosto z miasta uciekliśmy na trochę na północ i zatrzymaliśmy się w Pałacu w Nieznanicach. Pani Elżbieta nie tylko pokazała nam przepięknie urządzone pokoje oraz restaurację, ale opowiedziała bardzo ciekawą historię swojej emigracji, powrotu do Polski i obecnych marzeń.

Kolejnym punktem na naszej trasie był Spichlerz w Olsztynie. Spędziliśmy noc w bardzo przytulnych pokojach, tuż pod ruinami średniowiecznego zamku. Rano odwiedziliśmy ruchomą szopkę w pracowni pana Jana Wewióra i bocznymi drogami pojechaliśmy do Żarek. To naprawdę obowiązkowe miejsce do odwiedzenia na Jurze i warto przeznaczyć na wizytę więcej niż jeden dzień! Dlaczego? Najlepiej zacząć od Muzeum Rzemiosł Dawnych, gdzie poznać można historię miasteczka i regionu. Po podróży w czasie, kilkaset metrów dalej w kierunku centrum, można samemu wyczarować z cukru lizaka czy cukierki w manufakturze słodyczy Hokus Pokuss. Po takich słodkościach spacerkiem dojdziemy do pracowni Etno Jura, gdzie w genialny sposób, za pomocą nitki i siana, wyczarować można cuda. To tylko jedna z wielu możliwości! Oferta jest tak szeroka i różnorodna, że z pewnością znajdziecie coś dla siebie. 

Po dniu pełnym wrażeń pora na kolację i odpoczynek. W położonej na uboczu „Przystani Leśniów” delektujemy się ciszą po skosztowaniu naprawdę dobrej polskiej kuchni. Kolejny dzień mija nam na wycieczce pośród jurajskich pól i zamków. Odwiedzamy „orle gniazda” i dużo spacerujemy po rezerwacie Sokole Góry czy Parkowe. Na obiad jedziemy do Sygontki, którą polecali nam wszyscy napotkani po drodze turyści. Zajadamy się jesiotrem z pieczonymi jabłkami i ze świetnymi humorami udajemy się do Domu na Jurze. Zasypiamy przy dźwięku kołysanych drzew.

Z samego rana jedziemy do Koziegłów i udaje się nam załapać na warsztaty w Osikowej Dolinie. Poznajemy historię i nie możemy wyjść z podziwu nad tajemnicami, które drzemią w niepozornym kawałku drewna osikowego. Wyjeżdżamy z zestawami „na wynos”, które można w domu poskładać samodzielnie i udajemy się do jurajskiej mekki dla wspinaczy, czyli do Podlesic. Nocujemy w Trafo Base Camp, miejscu stworzonym przez ludzi zakochanych w skałach i klimacie Jury. Kiedy zegar bije północ, decydujemy się na zakończenie dnia. 

Poranek przywitał nas deszczem i huraganowym wiatrem, ale może to i lepiej, bo dzięki temu jeszcze przytulniej czuliśmy się w klimatycznym hoteluPoziom 511 w Ogrodzieńcu. Zamek niestety zimą jest zamknięty, ale długo spacerujemy po okolicy. Tu kończymy naszą zimową przygodę na Jurze. Wyjeżdżaliśmy wypoczęci i wyciszeni jak nigdy. Niezwykli ludzie, piękne przestrzenie i historie zaklęte pośród skał, pól i pagórków...