Mazowiecka cisza

 Legenda 

kolor punktu zielony - rekomendacja SLOW ROAD
kolor punktu pomarańczowy - ciekawe punkty do weryfikacji

Na zewnątrz wiatr co rusz podrzucał drobinki śniegu. Na stole, obok zimowej herbaty z imbirem wylądowały przepyszne pierogi. Tak właśnie rozpoczęła się nasza przygoda na Mazowszu, które postanowiliśmy odwiedzić w nieoczywistym terminie, jakim jest połowa lutego. Karczma Wielka Lipa to doskonałe miejsce na obiad i poznanie smaków kurpiowskich. Przejeżdżając przez Pułtusk odwiedziliśmy najdłuższy w Europie rynek i po chwili byliśmy już w Agroturystyce „Żabi Raj. Noc minęła bardzo spokojnie, a my zasypialiśmy otuleni mazowiecką ciszą z milionem gwiazd nad głowami.

Kolejny dzień upłynął nam pod znakiem muzeów. Odwiedziliśmy Muzeum Romantyzmu w Opinogórze i Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu. Przez okna samochodu podziwialiśmy magiczne formy, jakie wiatr usypał ze śniegu. Po dniu pełnym wrażeń i spotkań z historią udaliśmy się nad Bug, do malutkiego Jackowa, gdzie w gościnne progi przyjęła nas pani Barbara w Domu nad Wierzbami. Rozgrzani pyszną ogórkową wsłuchiwaliśmy się w historię domu i podziwialiśmy smak z jakim to wszystko urządzono.

Obudzeni mocną kawą pożegnaliśmy panią Basię, trzy milusińskie koty i psa Synka. Z żalem i postanowieniem powrotu ruszyliśmy dalej. Przez Puszczę Kampinoską przeprawiliśmy się do Oczyszczalni. W niepozornym Teresinie wsłuchaliśmy się w niezwykłą opowieść o miejscu, które stało się urzeczywistnieniem marzenia. Kolejna mazowiecka noc otuliła nas ciszą dookoła i tylko w oddali widać było łunę nad Warszawą.

Co najlepiej zrobić rano? Oczywiście jechać do piekarni! Skoro świt zameldowaliśmy się więc w Piekarni Hruby w Grzybowie. Zajadając pyszny, żytni chleb poznaliśmy historię Ewy i Petera, a nawet udało nam się załapać na wykład w Ekologicznym Uniwersytecie Ludowym. W świetnym nastroju, odwiedzając po drodze Wyszogród, udaliśmy się do Chamedafne w Górach, na skraju Puszczy Kampinoskiej. Zeszliśmy na dół na godzinny wywiad, by dopiero przed północą wrócić do swoich łóżek. Księżyc cudownie oświetlał polanę. Było spokojnie i cicho.

Nasz najdłuższy przejazd pozwolił spojrzeć dokładniej na Mazowsze. Z Kampinosu pojechaliśmy do Winnicy Wieczorków, na południe województwa. Przy kominku, pośród beczek i butelek z winem rozmawialiśmy z panem Paweł o jego pasji, która stała się sposobem na życie. Ruszając dalej, udaliśmy się do Łucznicy, gdzie lepiliśmy garnki, wyplataliśmy kosze i obserwowaliśmy cudowny świat sztuki, którym żyje stowarzyszenie Akademia Łucznica. Następnie do późnej nocy uczyliśmy się wypalać garnki w ognisku!

Nasz ostatni dzień na Mazowszu spędziliśmy w malowniczej Zagrodzie Ojrzanów, zajadając się domowym chlebem z pastą z pokrzywy i słuchając historii tego spokojnego kawałka ziemi. Na trasie Slow Road nie mogło zabraknąć również ukłonu w stronę historii motoryzacji, więc na sam koniec pojechaliśmy do Otrębusów, odwiedzając niezwykłą kolekcję zabytkowych samochodów w Muzeum Motoryzacji i Techniki. Udało się nam także porozmawiać z jej właścicielem, który doskonale zna historię każdego eksponatu.

Po tak wyjątkowych dniach z żalem odpuszczaliśmy Mazowsze. Zimą okazało się ciche, spokojne i bardzo otwarte. Kiedy większość uciekła w zatłoczone góry, my delektowaliśmy się pustymi drogami aż po horyzont...