Mazurskie cuda

 Legenda 

kolor punktu zielony - rekomendacja SLOW ROAD
kolor punktu pomarańczowy - ciekawe punkty do weryfikacji

Nasza mazurska trasa, mimo że rozpoczyna się w Pubie Smętek, nie będzie smętna! Do kolorowego Ełku docieramy prosto z magicznego Domu pod Klonem nad Biebrzą, gdzie wraz z Piotrem oglądaliśmy dzikie życie łosi. Pub Smętek to naprawdę klimatyczne miejsce, którego nie powstydziłoby się niejedno wielkie miasto. Tuż za Ełkiem skręcamy w malowniczą drogę do Giżycka – tak zaczyna się nasza mazurska włóczęga w poszukiwaniu najciekawszych miejsc SLOW. Pierwszym punktem, w którym śpimy, jest Willa Dwa Jeziora w Kalu koło Węgorzewa. Genialnie położony pensjonat pomiędzy dwoma jeziorami. Stąd tylko chwila dzieli nas do Mikołajek, gdzie porywa nas do reszty „Przechowalnia Marzeń” z najpyszniejszym śniadaniem w okolicy i bardzo oryginalnymi pokojami dla gości.

Pokonując kolejne 1000 zakrętów, docieramy do Oberży pod Psem w Kadzidłowie. Można tu dobrze zjeść, wyspać się w ciszy i przy okazji dowiedzieć się więcej o historii tych terenów. Otoczeni niezwykłą Puszczą Piską z żalem opuszczamy państwa Worobców, ale jedziemy dalej... do Jełmunia! Po drodze odwiedzamy Leśniczówkę w Praniu i spotykamy się z niezwykłą poezją Gałczyńskiego. To dwór, któremu nie tylko odbudowano mury – tu przywrócono również duszę! Po cudownym dniu w historycznych wnętrzach udajemy się do Dorotowa, gdzie zasypiamy z widokiem na jezioro w Hotelu Galery 69. Pyszna kuchnia i dusza w każdym przedmiocie! Skuszeni opowieściami o wyjątkowych kozich serach nadrabiamy kilometry i docieramy do Zajazdu Tusinek – wizyta się opłaciła, bo znaleźliśmy dla Was genialne miejsce, gdzie można zdrowo zjeść tuż przy samej trasie.

Wracając, mijajmy zakorkowany Olsztyn i szybko przedostajemy się do Starego Kakowa. W Łanie Sztukwita nas niezwykły jesienny klimat. Po sąsiedzku odwiedzamy ArtWood u Darka, poznajemy piękno zaklęte w drewnie i razem jedziemy do Letycji – do Cegielni Art.  Koniecznie musicie to zobaczyć.

Powoli żegnając się z Warmią, zatrzymujemy się w Folwarku Karczemka. Jest to idealny przykład na to, jak można uratować wspaniałe miejsce i tchnąć w nie życie na nowo. Tu kończy się nasza warmińsko-mazurska trasa, ale mamy wrażenie, że trzeba tu wrócić – tyle jeszcze ciekawych miejsc przed nami...