Wsród bieszczadzkich aniołów

Legenda 

kolor punktu zielony - rekomendacja SLOW ROAD
kolor punktu pomarańczowy - ciekawe punkty do weryfikacji.

Kiedy na zboczu wzgórza ujrzeliśmy drzwi do Hobbitówy trudno było nam uwierzyć, że takie miejsce istnieje naprawdę. Nieopodal Przemyśla, odsunięty od cywilizacji raj dla kochających ciszę i ceniących prywatność. Kierując się dalej na południe podziwialiśmy przepiękną dolinę Sanu i spokojne życie małych wiosek. W Sanoku zajrzeliśmy do skansenu i udaliśmy się do Zagrody Magija. Genialny czas – odpoczynek połączony z twórczym działaniem.

Po czasie odpoczynku przyszła kolej na aktywność. Swoich sił spróbowaliśmy na drezynach rowerowych. Jest to po pierwsze świetne przeżycie, a po drugie duża dawka ruchu. Ruszając ku połoninom podziwialiśmy Jezioro Solińskie i udaliśmy się na Gęsi Zakręt. Ciepła rodzinna atmosfera i pyszne domowe jedzenie – istny raj na ziemi. W pobliżu dowiedzieliśmy się więcej o tych terenach w Muzeum Historii Bieszczad. Kolejnym punktem na naszej trasie była Chata Magoda. To idealne miejsce dla tych, którzy chcą pochodzić po górach. My ruszyliśmy na Bukowe Berdo, a po wędrówce kolację zjedliśmy w Wilczej Jamie.

Na naszym szlaku nie mogliśmy pominąć miejsc kultowych i obowiązkowych w Bieszczadach – Chatki Puchatka z magiczną Połoniną Wetlińską i Chaty Wędrowca w Wetlinie. Po dniu spędzonym na jesiennych szlakach naleśnik gigant był jedyną słuszną opcją. Korzystając z gościnności Sosnowego Dworu kolejny raz przekonaliśmy się jak piękna może być wieczorna cisza niemal na końcu świata.

Przesuwając się na zachód, po spacerze w Cisnej dotarliśmy do Zagrody Chryszczata. Panujący tam klimat oddaje w pełni to czym żyją ludzie, którzy w Bieszczadach odnaleźli swoje miejsce na ziemi. Będąc w pobliżu udaliśmy się na spacer nad Jeziorka Duszatyńskie. Piękno podkarpackich lasów w najlepszym wydaniu plus zjawiskowa atrakcja powstała po osunięciu się góry! Tyle wrażeń, że wyciszyć mogliśmy się jedynie w Chacie nad Wisłokiem w niezwykłej, domowej atmosferze.

Opuszczając Bieszczady cały czas spoglądaliśmy w lusterko. Odwiedziliśmy wspaniałe i piękne miejsca, a co najważniejsze poznaliśmy wspaniałych ludzi, którzy je stworzyli. Takich miejsc nie odwiedza się raz w życiu – do nich trzeba wrócić!