15 październik 2019

5 wskazówek, dzięki którym zrobisz piękne zdjęcia

Rozwój technologii, a co za tym idzie sprzętu fotograficznego, jest w ostatnich latach niezwykle dynamiczny. Smartfony powoli eliminują z rynku kompaktowe aparaty. Wielu podróżników szczyci się tym, że swoje zdjęcia wykonuje tylko telefonem. W fotografii jednak to nie wyścig technologiczny jest najważniejszy. Nawet jeśli mielibyśmy w rękach najlepszy aparat na świecie, to efekt końcowy zależy od zwolnienia migawki w odpowiednim momencie. Często pytacie mnie o sprzęt i chwalicie moje kadry. Postanowiłem zebrać 5 wskazówek, które pomogą każdemu robić lepsze zdjęcia.

1. Poznaj swój sprzęt

Czy znasz swój aparat? Nawet jeśli jest to aplikacja w telefonie, to koniecznie zaznajom się ze  wszystkimi jej funkcjami. Zaskakujące jest to, że wiele osób nawet nie zagląda do instrukcji lustrzanek wartych kilka tys. zł. Często zakładamy, że mają one po prostu robić zdjęcia. Tak rzeczywiście było w erze prostych analogowych aparatów kompaktowych. Dziś nawet najtańsze urządzenia dają sporo możliwości zmian i korekty automatycznych ustawień. Jeśli nauczysz się obsługi swojego sprzętu w spokojnej atmosferze, to dużo lepiej zapanujesz nad nim w podróży. Gdzie zmienia się ISO? Jak wyłączyć lampę błyskową? Przeglądanie różnych funkcji może doprowadzić również do bardziej specjalistycznych pytań. Co to jest przysłona? Jaki wpływ na zdjęcie ma czas naświetlania i jak go zmienić? Pierwszym krokiem w kierunku lepszych zdjęć jest poznanie możliwości naszego narzędzia. Kiedy już wiadomo, gdzie uruchamia się odpowiednie nastawy, warto wybrać się na spacer do miasta, parku czy pobliskiego lasu i sprawdzić je w terenie. W czasie podróży kiedy napotkamy na specyficzne warunki – brak światła i zakaz korzystania z lampy błyskowej – w okamgnieniu adekwatnie ustawimy ISO i otworzymy przysłonę. 

2. Wybierz odpowiedni moment

Henri Cartier-Bresson, znany francuski fotograf, twierdził że proces fotografowania jest niczym innym jak umiejętnością odpowiedniego zapisu chwili. Nazywał to „decydującym momentem”. Przeglądając Instagram, można odnieść wrażenie, że wiele zdjęć powstało w złym czasie. To ułamki sekund decydują o tym, co znajdzie się na naszym zdjęciu. Trzeba wypracować u siebie umiejętność wyczekania odpowiedniej chwili, ale również umiejętność odpuszczania. Ostatnio miałem okazję sprawdzić je u siebie we wrocławskim Afrykarium. Najbardziej ekscytującą atrakcją jest tam 17-metrowy tunel, w którym podziwiać można wodny świat. Jest to miejsce skrajnie zatłoczone i mogłoby wydawać się, że nie da się zrobić tam dobrego zdjęcia bez turystów. Ku mojemu zdziwieniu potrzebowałem jedynie 5 minut cierpliwego czekania, żeby na 10 sekund zrobiło się pusto. Tyle mi wystarczyło. Z drugiej strony bywają momenty, kiedy to właśnie rzeka ludzi będzie idealnym elementem zdjęcia. Na Rynku w Krakowie trudno o moment, w którym kadr byłby pusty. Można przyjść tam o świcie, ale nie zawsze mamy na to czas lub ochotę. Trzeba nauczyć się uwieczniać chwile w sposób najlepiej oddający to, co chcemy pokazać. Z doświadczenia wiem, że jeśli zobaczę odpowiednią scenerię, to warto chwilę poczekać, żeby zadziało się w niej coś niezwykłego. Kiedy słońce wyłania się zza chmur czy w kadr wlatuje ptak, przyciskam spust migawki i czuję, że zbliżam się do teorii „decydującego momentu”.

3. Zapanuj nad kadrem

Obserwując sposób fotografowania turystów, można dostrzec ogromną niedbałość o kadr. Metody cyfrowego, darmowego zapisu setek zdjęć sprawiły, że ludzie przestali dbać o detale: prosty horyzont, brak obciętych nóg czy przesunięcie aparatu tak, żeby na pierwszym planie nie było kosza na śmieci czy znaku drogowego. Panowanie nad ujęciem wymaga uwagi i skupienia. Czasem jest o nie bardzo trudno, kiedy gwarny tłum na gdańskim deptaku napiera ze wszystkich stron. Warto w takich chwilach zatrzymać się na chwilę i bez przykładania oka do wizjera aparatu ocenić, co wygląda najciekawiej. Gołym okiem jesteśmy w stanie zobaczyć więcej. Lepiej jest oswoić się ze sceną, którą oglądamy. Kiedy w naszej głowie powstanie już zarys kadru, możemy dobrać odpowiednią optykę i zapisać na matrycy aparatu to, co zobaczyliśmy. Nie będzie to idealne odwzorowanie, bo my postrzegamy świat w całości, a fotografia to jedynie jego prostokątny fragment. Najprościej mówiąc: najpierw popatrz, przemyśl, a dopiero na końcu weź do ręki aparat.

4. Pomyśl o statywie

Statyw jest dla mnie sztalugą. Korzystam z niego, kiedy pozwala mi na to czas i chcę całkowicie zapanować nad kadrem. Wam pozwoli on połączyć wszystkie dotychczasowe wskazówki. Maksymalnie wykorzystacie atuty aparatu, wyczekacie odpowiedni moment i spokojnie wykadrujecie scenę. Trójnóg ma też swoje minusy. Jest ciężki, przeszkadza przytroczony do plecaka, a rozstawiony na środku Starego Miasta w Warszawie wywoła niewielkie zamieszanie wśród przechodniów, którzy nerwowo zaczną nas omijać. Wszystkie te niedogodności jednak nie znaczą wiele wobec dobrych zdjęć. Osobiście mam aż 3 statywy i nigdy nie ruszam w podróż bez jednego z nich. Dwa są sporych rozmiarów, a jeden jest niemal kieszonkowy i właściwie się z nim nie rozstaję. Wiele razy pozwolił mi unieruchomić aparat w miejscach, gdzie nie zmieściłby się normalny statyw. Sprawdza się u mnie doskonale.

5. Spójrz z dystansem

Po wprowadzeniu w życie powyższych 4 wskazówek dojdziemy do momentu, w którym usiądziemy przed ekranem komputera i będziemy musieli ocenić wykonane zdjęcia. To bardzo ważny i często pomijany element całego procesu fotografowania. Ja po każdej podróży przeglądam wszystkie zapisane obrazy i oznaczam je gwiazdkami. Pięć gwiazdek przyznaję moim zdaniem najlepszym zdjęciom, cztery tym nieco gorszym, ale istotnym dla opisu podróży, a trzy gwiazdki oznaczają, że w późniejszym czasie najpewniej usunę te ujęcia. Na tym etapie wyrzucam również wszystkie nieudane i powtórzone zdjęcia. Dzięki temu materiał staje się uporządkowany. Często też pokazuję efekty swojej pracy bliskim i biorę pod uwagę ich zdanie. Autorowi często brakuje dystansu. Wiele razy innych bardziej zachwycały zdjęcia wykonane niemalże przypadkowo, a te, które kosztowały mnie sporo wysiłku, pomijali bez słowa. Dobrze jest też dać sobie trochę czasu na ocenę materiału. Ja do niektórych sesji wracam po miesiącu i wtedy patrzę na nie zupełnie inaczej.

Te pięć wskazówek można potraktować jak dobre rady doświadczonych górali przed pójściem w góry. Nie polecam nigdy zaczynać od szukania przyczyny niedociągnięć w sprzęcie, a raczej w dobrym podejściu do tego, czym się dysponuje. Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, że od niemal 10 lat w moim plecaku fotograficznym zaszły niewielkie zmiany. Życzę Wam powodzenia na drodze do lepszych zdjęć!

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info