24 lipiec 2019

Jak spakować się na podróż?

Pakowanie się nie jest proste. Wie o tym każdy, kto choć raz próbował zmieścić wszystkie niezbędne rzeczy do walizki czy plecaka. Spróbujemy ułatwić wam tę czynność, dzieląc się naszymi wieloletnimi doświadczeniami. Paradoksalnie najłatwiej jest spakować się na podróż samolotem, bo mamy rygorystyczne ograniczenia wymiarów i wagi bagażu. Przy przemieszczaniu się samochodem sprawa potrafi się skomplikować, szczególnie przy większej liczbie pasażerów. Gdy nie ogranicza nas regulamin linii lotniczych, często rezygnujemy z rozwagi. Jak sobie z tym poradzić? Oto kilka rad.

Pewniaki

To rzeczy, które po prostu musimy ze sobą zabrać i nie podlega to dyskusji. W naszym przypadku zazwyczaj poza dokumentami jest to sprzęt fotograficzny. Zaczynamy od rozłożenia przed sobą tych niezbędnych przedmiotów. Dzięki temu widzimy, ile mniej więcej zostało nam miejsca. Taki zestaw w przypadku każdej osoby będzie wyglądał inaczej. Dla rodziców priorytetem będzie komfort ich dzieci, wędkarz nie obędzie się bez swojego ekwipunku, a miłośnicy czytania nie ruszą się z domu bez stosu książek. Kiedy już zbierzemy to, co konieczne, przygotowujemy ubrania. Stosujemy zasadę, że liczba kompletów odzieży jest o jeden większa od liczby dni spędzonych w podróży. Nigdy jednak nie bierzemy więcej niż 6 zmian ubrań (w tym jednej na czarną godzinę). Jeśli jedziemy na 3 dni, to do walizki wrzucamy 4 różne stroje. Wcześniej sprawdzamy prognozę pogody, choć bez względu na przewidywania zabieramy coś przeciwdeszczowego i ciepłego. Co jeśli jedziemy gdzieś na 3 tygodnie? Trzeba wtedy uwzględnić w planach pranie. W przypadku większości naszych wypadów nie było z tym najmniejszego problemu. Mamy zatem spakowane pewniaki i ubrania. Co dalej?

Co może się przydać?

Jedziemy w góry? Zabieramy sprzęt górski. Jedziemy nad morze? Przydadzą się klapki, koce i ręczniki. Kolejny etap to wybranie rzeczy dopasowanych do charakteru wyjazdu. Co innego przygotujemy na spływ kajakowy, a co innego na zwiedzanie europejskich stolic. Potrzebna jest przy tym duża rozwaga, bo to właśnie w tym momencie często przestajemy myśleć racjonalnie. Trzeba zadać sobie pytanie, czy na pewno wykorzystamy to, co pakujemy. Sugerowanie się powiedzeniem „lepiej nosić niż się prosić” nie zawsze jest najlepszym pomysłem. Dziś można przecież niemal wszystko kupić albo wypożyczyć. Czasami będzie to rozsądniejsza decyzja niż targanie ze sobą czegoś, czego w ogóle nie użyjemy.

Tyle, ile mogę unieść

To bardzo przydatna reguła. Zawsze staramy się zabrać ze sobą tyle, ile możemy jednorazowo unieść. Może przecież zdarzyć się, że nasz środek transportu się zepsuje. Jeśli mamy ze sobą najwyżej 3 sztuki bagażu, nie będzie to stanowiło większego problemu. Podczas podróży z dziećmi czy wyjazdu z większą ilością sprzętu nietrudno przekroczyć ten limit. Nie zmienia to faktu, że rzeczy, które musimy cały czas mieć przy sobie, powinniśmy być w stanie przenosić samodzielnie. Gdy auto ulegnie awarii, możemy w bagażniku zostawić namiot czy baniak z wodą, ale nie ubrania. Dlatego nie polecamy wkładania ich do zbyt wielu osobnych toreb, może to utrudnić choćby przejazd taksówką do hotelu. Ta zasada sprawdza się też podczas przemieszczania się pociągiem. W trakcie pakowania zawsze myślimy, czy gdybyśmy jechali koleją, to zabralibyśmy tyle rzeczy.

Wszystko można kupić

Znamy ludzi, którzy wychodzą z założenia, że w dzisiejszym świecie można wszystko kupić. Podróżują zatem z małymi plecakami i maksymalnie się odciążają. Kiedy bagaż wozimy, a nie nosimy na plecach, możemy pozwolić sobie na więcej, ale warto też brać przykład z minimalistów. Czasami gromadzenie ogromnej ilości jedzenia nie ma sensu. Z kolei np. w Norwegii żywność jest tak droga, że lepiej zabrać z Polski więcej prowiantu niż ubrań. To fakty, które trzeba sprawdzić przed każdą podróżą. Zabieramy przede wszystkim to, co u celu naszej wyprawy jest najdroższe. W drobiazgi – kosmetyki, jedzenie, bieliznę i podkoszulki – można zaopatrzyć się na miejscu. Spotkaliśmy kiedyś we Włoszech człowieka, który codziennie w schronisku kupował podkoszulek na kolejny dzień. Naprawdę nie ma potrzeby chorobliwie przygotowywać zapasów na każdą ewentualność. Zazwyczaj pozostają nietknięte i jedynie zajmują miejsce.

Lekcja pokory

Największym testem było dla nas spakowanie się na 3-tygodniową trasę naszą ukochaną Mazdą MX-5. Do jej kufra mieści się jedna mała walizka. Można upchnąć jeszcze kilka rzeczy po bokach, położyć coś na przednim siedzeniu, ale przestrzeń bagażowa jest tak ograniczona, że wymaga nie lada wyrzeczeń. Ostatecznie jednak nam się udało i nie musieliśmy po nic wracać do domu. Koniec końców okazało się nawet, że kilku rzeczy wcale nie użyliśmy. W następną podróż jechaliśmy ładowną Mazdą CX-5. Mimo jej rozmiarów, nauczeni doświadczeniem, ponownie ograniczyliśmy bagaż do minimum. Przekonaliśmy się, że planowanie wpływa na komfort w o wiele większym stopniu niż ilość zabranych rzeczy. W przypadku tego drugiego im mniej, tym lepiej. Naprawdę!

Rozsądne pakowanie się

Przed naszą wiosenną wyprawą w Alpy Mazdą 6 kombi jej długi bagażnik przywołał w nas wspomnienia dziadków, którzy jeździli na wakacje do Turcji maluchami w 4 osoby z bagażem! Świat się zmienił i dzisiejsze auta nie dość, że są o wiele bardziej komfortowe, to i znacznie pojemniejsze. Ważne jest, żeby dobrze zagospodarować tę przestrzeń, ustalić ze wszystkimi towarzyszami podróży, jak ładowny jest nasz pojazd. Im więcej osób, tym mniej miejsca dla każdej z nich. Przy pełnym samochodzie warto umówić się, kto zabiera poszczególne przedmioty. Przecież nie każdy musi mieć swoją kuchenkę turystyczną czy osobny namiot (można zabrać jeden duży). I choć najwygodniej jest podróżować samemu lub w parze, to nie powinno to być pretekstem do nierozsądnego pakowania się. Należy je traktować jako jeden z pierwszych etapów wyjazdu, trzeba świadomie zdecydować o każdej rzeczy wkładanej do walizki. Jeśli wiemy, gdzie co mamy, nie musimy za każdym razem przenosić ogromnego kufra z ubraniami tylko po to, żeby wyjąć z niego 3 potrzebne rzeczy. Wbrew pozorom taki drobiazg potrafi znacząco zwiększyć wygodę podróżowania. Ograniczenie bagażu pozwoli nam dodatkowo przywieźć więcej pamiątek. Mogą być to lokalne miody, rzemieślnicze piwa czy regionalne rękodzieło. Dzięki nim wspomnienia z podróży przetrwają dłużej. Ożyją za każdym razem, kiedy spojrzymy na muszelkę, kamień ze szczytu i obrazek z ulubionego miasta.

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info