6 sierpień 2020

Podróż z namiotem dachowym

Z góry uprzedzam, że nie mam zamiaru zachęcać nieprzekonanych do nocowania w namiocie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu ten rodzaj wypoczynku odpowiada i szanując takie podejście, odsyłam wszystkich zainteresowanych klimatycznymi noclegami do zakładki Miejsca Slow. Miłośników przygód i spania pod pierzyną z gwiazd zapraszam do przeczytania recenzji po mojej podróży z namiotem dachowym. Dzięki uprzejmości firmy Ocean Cross na dachu mojej Mazdy CX-30 znalazł się namiot Gobi 140. To właśnie on jest bohaterem tego artykułu.

Dlaczego namiot dachowy?

Wszystko zaczęło się od tego, że chciałem przejechać wzdłuż Wisły od źródeł w Beskidach do ujścia w Gdańsku. By nie martwić się o logistykę w tak długiej trasie, postanowiłem porzucić hotele i pensjonaty. Zdecydowałem, że ruszę z namiotem i każdego dnia będę nocował nad rzeką. Na tym etapie wpadł mi do głowy pomysł, żeby odejść od klasycznej wersji płóciennego schronienia. Jakiś czas temu oglądałem film przyrodniczy z Australii i tam zobaczyłem na zwykłym samochodzie osobowym zamontowany namiot dachowy. Przejrzałem oferty polskich firm, skontaktowałem się z Martą z Ocean Cross i tym sposobem po kilku dniach na dachu Mazdy znalazł się przenośny dom. Wybrałem to rozwiązanie dlatego, że nie byłem w stanie przewidzieć, ile kilometrów uda mi się codziennie przejechać, a poza tym chciałem być jak najbliżej natury i codziennie rano budzić się nad rzeką. Kolejnym argumentem było zachowanie dystansu społecznego, które w obecnych czasach jest nadal bardzo istotne. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że bardzo lubię spać w namiocie, zakładać obóz i być sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

Wady namiotu dachowego

Na dachu Mazdy CX-30 namiot miałem przez tydzień i usilnie starałem się znaleźć wady tego rozwiązania. Początkowo obawiałem się, czy uda mi się rozstawić go w terenie, ale już drugiego dnia zajęło mi to 3 minuty. Podobnie było ze składaniem. Myślałem, że wygoda spania nie będzie zadowalająca, ale i tu nie miałem zastrzeżeń. Wygodny materac i odpowiednia izolacja sprawiły, że momentami czułem się jak w normalnym łóżku. Mimo upału nie było w środku gorąco, a to dzięki zastosowaniu systemu moskitier w oknach, drzwiach i dachu. Musiałem się poddać i przyznać, że namiot dachowy Gobi 140 to bardzo przemyślana konstrukcja. Czy jest to rozwiązanie idealne? Prawie. Jedynym minusem, o którym chcę wspomnieć, jest ograniczenie prędkości do 90 km/h. Oczywiście przestaje ono mieć znaczenie na bocznych drogach, bo tam i tak nie rozpędzamy się powyżej tej szybkości, ale już na autostradzie czy drodze ekspresowej wolniejsza jazda wydłuża podróż. Czy jest to jednak wada samego produktu? Nie. To raczej konsekwencja wyboru tego rozwiązania. Pogodziłem się z nią i w drodze na Podlasie trzymałem się prawego pasa. Mój namiot ważył ok. 60 kg i był zamontowany do belek poprzecznych, a więc przekraczanie zalecanej prędkości byłoby śmiertelnie niebezpieczne. Przyznaję, że momentami niemal zapominałem, że mam na dachu tę konstrukcję, bo w czasie jazdy w żaden sposób nie odczuwałem jej obecności.

Zalety namiotu dachowego

Każdy miłośnik biwakowania zna to uczucie, kiedy budzi się rano w mokrym od rosy namiocie. Wszystko pokryte jest cienką warstwą wody. Przy namiocie dachowym ten problem nie istnieje! Rano wszystko jest suche i nie ma mowy o wszędobylskiej wilgoci. Druga istotna sprawa to fakt, że ten namiot montuje się na samochód, który zapewnia komfort i elastyczność. Mazdą CX-30 z napędem 4x4 mogłem dotrzeć w odludne miejsca nad brzegami rzek i jezior. Tu muszę wspomnieć, że z mojego pierwotnego zamysłu jazdy wzdłuż Wisły nic nie wyszło. Plany pokrzyżowała mi pogoda. W 10 minut zmodyfikowałem trasę i ruszyłem w zupełnie innym kierunku. Namiastka domu na dachu dała mi całkowitą wolność wyboru dróg i celu. Jeśli okolica mi się spodobała, mogłem w każdej chwili zatrzymać się na nocleg. Miałem też kilka wymarzonych punktów nad Biebrzą i Narwią, gdzie w promieniu wielu kilometrów nie ma agroturystyk czy pensjonatów. Dzięki namiotowi dachowemu mogłem zaplanować pobyt w ich bezpośrednim sąsiedztwie w bardzo komfortowych warunkach. Rozbicie obozu zajmowało mi dosłownie parę minut. Najwięcej czasu trwało zazwyczaj ustawienie samochodu na w miarę płaskim terenie, żeby spało się wygodnie. Ogromnym plusem jest to, że śpiwór i poduszki można zostawić we wnętrzu namiotu i nie zajmują one przestrzeni w samochodzie. Dzięki namiotowi dachowemu lista miejsc na klimatyczny nocleg staje się o wiele dłuższa, możliwości jest w zasadzie nieskończenie wiele.

Dylematy

Istnieją pewne kwestie, o których chcę uprzedzić zainteresowanych tych rozwiązaniem. Nim zdecydujemy się na zakup dachowego domku, polecam wybrać się do pobliskiego lasu ze zwykłym namiotem, zaparkować i rozbić się obok samochodu. Następnie trzeba poczekać, aż się ściemni i pozostać w namiocie min. 2 godziny. To prosty test, który pokaże, czy jesteśmy w stanie psychicznie znieść pobyt w głuszy. W kwestii odgłosów namiot klasyczny niczym nie różni się od dachowego. Od świata zewnętrznego dzieli nas cienka warstwa materiału. Z doświadczenia wiem, że nie każdy jest gotowy na taką dawkę adrenaliny i emocji i niektórzy zdecydowanie wolą spać w agroturystyce czy pensjonacie. Czy ja czułem się w tym namiocie bezpiecznie? Odpowiedź niech stanowi fakt, że tylko dwie noce spędziłem na terenie prywatnym – raz u kolegi na podwórku i raz na polu namiotowym. We wszystkie pozostałe obozowałem na dziko – w lesie, nad rzeką czy nad brzegiem jeziora. Miałem pecha, bo w okresie, kiedy podróżowałem, szalały letnie burze. To potęgowało wszystkie odgłosy – łamane gałęzie, szum traw i wody, a do tego zagłuszające wszystko krople deszczu uderzające o tropik. W moim przypadku pomocny był mój twardy sen. Zdarzało się jednak, zwłaszcza na Mazurach, że w środku nocy z drogi dojrzeli mnie ciekawscy. Raz o 2.34 obudziło mnie światło samochodu, który podjechał znikąd, chwilę postał i odjechał. Prawie każdego rana odwiedzali mnie także wędkarze. Pewnego razu o 4.00 nad Narwią słysząc ich głosy, głośno zapytałem ze środka namiotu: „Czy ten tygrys już sobie poszedł?”. Skwitowaliśmy to wszyscy śmiechem, a ja spokojnie wyszedłem ze środka, żeby kolejny raz zaprezentować komuś namiot dachowy.

Podróż z namiotem dachowym po Polsce

Przeszukując internet, nie trafiłem na relacje blogerów czy podróżników wykorzystujących to rozwiązanie w Polsce. Najbardziej popularne jest ono w Afryce i Australii. Uważam, że Polska, a szczególnie jej wschodnia część idealnie nadaje się dla chcących zacząć przygodę z podróżowaniem z namiotem dachowym. Nad Biebrzą, Narwią czy Bugiem znaleźć można sporo pól namiotowych przygotowanych dla kajakarzy. Podlaskie puszcze – Augustowska, Knyszyńska czy Białowieska to także raj dla szukających ciszy i spokoju z dala od cywilizacji. Trzeba pamiętać o tym, żeby nie łamać prawa i zakazów parkowania, a także nie przekraczać granicy terenów prywatnych. Kiedy miałem wątpliwości, a w pobliżu widziałem jakieś zabudowania, to zazwyczaj szedłem tam zapytać, czy mogę przenocować w namiocie nad wodą. Taka forma noclegów daje ogromną wolność i warto właśnie z takim nastawieniem ruszać w trasę. Ja celowo wybierałem miejsca, w których nie mógłbym spać inaczej niż w namiocie. Kontakt z naturą, świeżym powietrzem i ciszą to coś, co na długo pozostanie w mojej pamięci po tej podróży.   

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info