ul. Ceramiczna 13, 26-026 Morawica
tel. 606 10 99 80
www.morawica.pl

Chałupki – Ośrodek Tradycji Garncarstwa
świętokrzyskie

Do niewielkiej wioski pod Kielcami dotarła pewnego dnia ciekawa kartka pocztowa, nadana z wycieczki po Małopolsce, kupiona w sklepie z pamiątkami. Na pierwszej stronie widniał piękny ceramiczny dzban autorstwa Józefa Głuszka. To właśnie w jego ręce trafiła przesyłka. Nic dziwnego, adresat należał przecież do najbardziej znanych garncarzy, którzy mieszkali w Chałupkach. Na odwrocie były krótkie pozdrowienia i wyraz nieukrywanego wzruszenia syna pana Głuszka, który, trzymając w ręce małą pocztówkę, opowiada mi tę niezwykłą historię.

Jest rok 1935. Małe podkieleckie Chałupki tętnią życiem. Najpierw długo wydobywa się tu glinę na okolicznych polach, a później przez długie tygodnie słychać rytmiczny dźwięk krążka, na którym formuje się garnki, dzbanki i wszelkiego rodzaju przedmioty użytkowe. Ta tradycja przechodzi tu z ojca na syna. Dzieci od najmłodszych lat przyglądają się i uczestniczą w pracy rodziców. Później same przejmują ten fach. Tak było w przypadku rodziny Głuszków. Młody pan Józef również przyglądał się pracy ojca i wraz z bratem przyozdabiał ceramikę w najróżniejsze wzory. W jego pamięci utkwiły wagony, którymi wywożono produkty z Chałupek na teren całego kraju. Bez przerwy wypalano, kopano, ozdabiano i pakowano w słomę nowe wyroby. Trafiały one do zwykłych domów, eleganckich posiadłości, a nawet do Watykanu! Ceramika z Chałupek znana była w całej Europie! Jej tradycje sięgają przecież XVI wieku.

Dzisiaj w tej malutkiej wiosce mieści się Ośrodek Tradycji Garncarstwa, który jest „muzeum na żywo”, jak stwierdza kustosz tego miejsca. Józef Głuszek, syn śp. Józefa, opowiada, pokazuje i wyjaśnia każdy etap powstawania ceramiki. To on najlepiej może przekazać tę wiedzę, bo od dziecka widział rodziców przy pracy, choć sam garncarzem nie został. Brał jednak udział we wszystkich etapach pracy mistrza, swojego ojca. Opowiada o tym tak, jakby działo się to wczoraj. Dopiero kiedy wyjaśni krok po kroku, jak powstaje tak mały kruchy garnuszek, człowiek otwiera oczy ze zdziwienia – ileż to pracy musiało kosztować garncarza! Nie pomyślałbym, że najmniejsza pomyłka, mały kamyk, mógł wszystko zaprzepaścić i rozsadzić całą pracę w drobny mak. Była to niezwykła sztuka, choć jak się słucha tej opowieści, to można sobie uświadomić, jak ciężkiej pracy wymagała – od wykopania gliny, przez formowanie, po wypalanie i dekorowanie. Wyjątkowe jest też to, że nigdzie indziej w Polsce nie znajdzie się takiego ośrodka!

W jednej części pokazane są dzieła już gotowe, a w drugiej to, jak wyglądał warsztat pracy. Znajdują się tu oryginalne przedmioty i dwa piece, w których można zobaczyć, jak wypalano dawniej ceramikę. Dla Pana Józefa nie ma różnicy, czy oprowadza jedną osobę, czy grupę przedszkolaków – widać, że całym sercem oddany jest temu miejscu i najbardziej cieszy go przekazywanie wiedzy dalej. Spotkanie z nim to niezwykła przygoda i podróż w czasie!

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info