Niewiele znam takich miast, w których jedna ulica może przykuć moją uwagę na cały dzień. Słynna Piotrkowska w Łodzi jak najbardziej to potrafi i, jak się okazało, ogromnie mnie zafascynowała.

Miasta co do zasady wydają się daleko odbiegać od idei SLOW. Jest w nich głośno, tłoczno i często brakuje skrawka zieleni. Jazda samochodem po dużych miastach to raczej wymuszony „slow road”, bo korki od wjazdu do centrum do wyjazdu z niego zniechęcają. Łódź znalazła jednak sposób – idąc w ślady wielu innych osad, uruchomiła Łódzki Rower Publiczny. Dostałem się zatem do miasta, zaparkowałem i wyszukałem w aplikacji mobilnej najbliższej stacji, gdzie mogę odebrać rower. Takie narzędzie warto pobrać i doładować wcześniej, żeby uniknąć czekania i szukania sieci. Później sprawa jest już prosta, bo po wpisaniu lub zeskanowaniu numeru roweru można ruszyć w drogę.

Mam rower i cała Piotrkowska stoi przede mną otworem. Jak jednak napisać o tej ulicy ulic? Próbuję skupić się na knajpach – nie da się. Podążam śladem sklepów – za dużo różnych. Chcę odwiedzić każdą bramę – za duży rozstrzał tematyczny w środku. Na Piotrkowskiej jest miejsce na wszystko! Znalazłem tu banki, apteki, dyskoteki, kebaby i chińszczyznę z budy, a tuż obok restaurację z panami w krawatach.

Próbowałem znaleźć jakiś klucz zwiedzania, ale później porzuciłem nadzieję i dałem się prowadzić ulicy. Odwiedziłem Pasaż Róży (w bramie na Piotrkowskiej 3), a później jechałem powoli i co chwilę zatrzymywałem się, aż dotarłem do OFF Piotrkowskiej. Po drodze zajrzałem do pracowni Re:Meble i Surindustrialle. Nie odmówiłem sobie zakupów w Pan Tu Nie Stał, a po obiedzie poszedłem na lody do Wasiaków. Jednak ani na moment nie straciłem Piotrkowskiej z oczu i ciągle docierał do mnie melodyjny dźwięk dzwonków pędzących riksz.

A co z Piotrkowską dalej? Czy tam, gdzie kończy się deptak, kończy się świat? Nie! To przecież jedna z najdłuższych ulic handlowych w Europie – ma aż 4,2 km długości. Kino Charlie, Park Reymonta czy Plac Niepodległości – brak deptaka nie odcina tej części miasta od reszty Piotrkowskiej i naprawdę warto wybrać się na jej koniec – pieszo, rowerem, a może tramwajem.

Łódź z Piotrkowską to nie klasyczne miasto z grupy „Zwiedź mnie dzisiaj”. To miasto, które wymaga zaangażowania, odkrycia i dopasowania do swoich oczekiwań. Przy odrobinie chęci można naprawdę popłynąć po Łodzi w niezwykłym rejsie po świecie sztuki, dobrego jedzenia i ciekawych ludzi.

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info