ul. Kaliska 19, Wieluń
tel. 43 842 82 77
facebook.com/thegarwielun

The Gar Bar
łódzkie

Kiedy rozgościłem się w przytulnym kąciku, trudno było mi uwierzyć, że znajdowałem się w Wieluniu przy ulicy Kaliskiej 19. Gdyby nie widok za oknem, mógłbym poczuć, że jestem w Krakowie lub Gdańsku. Byłem jednak tylko kilkanaście kilometrów od cudownego Załęczańskiego Parku Krajobrazowego i wygłodzony z zaciekawieniem oczekiwałem na gar z kopytkami.

Moją uwagę już na początku przykuła prosta, trochę komiczna, a przecież tak oczywista nazwa – The Gar. Zachwyciła mnie oryginalnością, a z każdym krokiem w drodze do baru przekonywałem się, że nadłożenie paru kilometrów nie było błędem. Otwarty w marcu 2016 roku lokal przyciąga ponownie każdego, kto zajrzy tu choć raz.

Wnętrze z jednej strony uderza prostotą, a z drugiej zawstydza pomysłowością. Gapiłem się na ścianę pełną garnków, drewnianych skrzynek na owoce i zachodziłem w głowę, jak można tak prosto urządzić miejsce i jednocześnie nadać mu niezwykły klimat. Po chwili zbadałem wzrokiem całą przestrzeń i wiedziałem już, że żyrandole również zrobiono z garów. Generalnie gary rządzą w tym miejscu! Nie pominięto ich nawet w toalecie, w której woda spływa rurą z gara zawieszonego wysoko nad głową.

Mimo że była środa, chwilę później nie było już gdzie usiąść. The Gar zapełnili roześmiani mieszkańcy miasta i kilku przyjezdnych, którzy z rozłożonymi na stolikach papierami pracowali w najlepsze w oczekiwaniu na swój wymarzony gar.

Menu jest sezonowe, a w dodatku proste, czytelne i zrozumiałe, bez chwili wahania zamówiłem gar z kopytkami. W trosce o wygodę gości właściciele proponują kilka opcji podania – w garze, na patelni, na desce lub po prostu na talerzu. Widziałem jednak, że na pobliskich stolikach królują gary, więc i ja nie odmówiłem sobie przyjemności zjedzenia czegoś prosto z nich.

Ileż wspomnień wywołało we mnie to proste i przyjemne miejsce. Na tym właśnie polega sukces tego lokalu – po prostu dobrze czułem się w jego wnętrzu, otoczony ze wszystkich stron miłymi wspomnieniami, jakie wywołał zwykły gar – rzecz tak oczywista, powszechna, prosta, a jednak tak wyrazista i funkcjonalna.

Danie główne podano w idealnym momencie – zdążyłem odpocząć, ale nie zdążyłem się znudzić czekaniem. Pod pokrywką mojego gara były kopytka, warzywa i odpowiednia ilość przypraw. Całość zapieczona z serem smakowała wyśmienicie. Z naczynia jadło się bardzo wygodnie!

Na koniec zamówiłem polecany przez obsługę deser szefowej, który podany w śmiesznym słoiczku idealnie dopełnił kulinarnego dzieła. Wsłuchany w sączący się łagodnie z głośników jazz delektowałem się chwilą, patrząc na różnokolorowe garnki.

Gdyby nie The Gar, pewnie nie odwiedziłbym Wielunia i nie zobaczyłbym jego codzienności. Fakt powstania tak ciekawego miejsca w tak nieciekawym otoczeniu potwierdza jednak tezę, że warto szukać, badać i odkrywać Polskę na nowo, najlepiej na trasach SLOW ROAD!

Skontaktuj się z właścicielem

Wiadomość z portalu Slow Road została wysłana

Dziękujemy

Skontaktuj się z właścicielem

Dostępne po zalogowaniu

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info