Pewel Wielka 259
34-340 Pewel Wielka
tel. +48608325971
FB

Wojtaszówka
małopolskie

Kiedy droga nagle skręciła pod kątem 90 stopni, zamarłem z przerażenia. Redukując bieg do jedynki, z lekką obawą zacząłem podjazd. Powiedzieć, że było stromo, to jak nic nie powiedzieć. Wjeżdżając na Plutową Polanę, pokonałem prawdopodobnie jeden z najostrzejszych odcinków na naszych trasach. Pewel Wielka to dość rozległa wieś w okolicach Żywca. Dotarłem tam w egipskich ciemnościach. Na szczęście sąsiedzi szybko zareagowali, dzięki czemu Michał wyjechał po nasmnie, zanim zdążyliśmyłem zadzwonić. Rodziny żyjące na wzgórzu znają się od lat. Pomocną dłoń od sąsiada otrzymuje się bez proszenia. Tym bardziej cieszy fakt, że mała społeczność z taką serdecznością przyjęła Michała i Basię, którzy postanowili stworzyć na tym wzgórzu swój mały świat.

Historia domu jest bardzo ciekawa. Pierwszy właściciel, pan Ferdynand, był skrzypkiem. Wieczory spędzane z sąsiadami przy kominku, pełne muzyki, tańców i góralskich śpiewów, musiały być magiczne. Dom powstał w 1931 roku, można to wyczytać z belki pod sufitem. Kilka lat temu trafił w ręce zakochanych w tym miejscu krakusów i bardziej przypominał ruinę niż przestrzeń do życia. Trudno uwierzyć, że jeszcze temu całkiem niedawno wodę nosiło się tu ze studni. Dzisiaj wszystko wygląda inaczej. Stare elementy zgrabnie połączono z nowymi rozwiązaniami. Co najważniejsze, wnętrze nie straciło klimatu. Kiedy Michał opowiadał mi tę historię, na dworze szalał halny. Wiatr świszczał pomiędzy belkami. Zrobiło się naprawdę nastrojowo.

Urządzone na górze pokoje są bardzo przytulne. Zasnąłem w swoim w okamgnieniu. Trudno opisać ciszę panującą na zewnątrz. Dopiero rano zobaczyłem, w jak piękne miejsce dotarłem. To prawdziwy koniec świata.
 

Właściciele prowadzą ten dom dla siebie, ale chcą też dzielić się nim z innymi. Domowego klimatu nie da się kupić w postaci zapachu w supermarkecie. To musi płynąć z serca. Kiedy Michał poszedł rano na spacer z psem, a mnie poprosił, żebym spojrzał na kawę z wolna gotującą się na fajerkach, wiedziałem, że odnalazłem w Wojtaszówce właśnie tę atmosferę. Błyskawicznie porozumieliśmy się bez grama sztuczności.

Pensjonat pomieści komfortowo około 12 osób. To idealne miejsce dla większej grupy znajomych lub sporej rodziny szukającej oddechu za miastem. Okolica to przepiękne lasy pełne zapomnianych beskidzkich ścieżek i szlaków. Dzięki temu Plutowa Polana to oaza spokoju.

U Michała i Basi nie ma klientów – są goście. Nie przyjeżdża się do nich na pobyt, tylko do domu. Witając gościprzyjezdnych, otwierają szeroko i drzwi, i serca. Nie narzucają się, po kilku chwilach można poczuć się u nich jak u starych dobrych znajomych.

Skontaktuj się z właścicielem

Wiadomość z portalu Slow Road została wysłana

Dziękujemy

Skontaktuj się z właścicielem

Dostępne po zalogowaniu

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info