Dojeżdżając na rynek w Wyszogrodzie, miałem mieszane uczucia. Próbowałem już poznać to miasteczko zimą 2017 roku, ale sam nie wiem, co sprawiło, że po krótkim spacerze nad Wisłą pojechałem dalej. Tym razem, w piękny słoneczny dzień, postanowiłem dokładniej poszukać ciekawych zakątków. Tak naprawdę do ponownego zwiedzania skłonił mnie krótki opis dziejów tej osady nad Wisłą. Mało kto wie, że to właśnie Wyszogród jest jednym z najstarszych miast nie tylko na Mazowszu, ale i w Polsce.

Swoją nazwę zawdzięcza położeniu na szczycie prawie 30-metrowej skarpy. Mieszka tu niespełna 2500 osób, ludzie się wzajemnie pozdrawiają i uśmiechają do siebie, a ja miałem wrażenie, że każdy każdego zna. Na początek ruszyłem z rynku w kierunku klasztoru Franciszkanów, po drodze podziwiając stare domy. Wracając, cały czas z zaciekawieniem spoglądałem w stronę rzeki. Z rynku można do niej zejść po dość stromych schodach na skarpie albo szeroką ulicą. Trudno uwierzyć, że niegdyś brzegi łączył drewniany most mierzący ponad 1200 m długości. Dzisiaj po zachodniej stronie widać potężną konstrukcję oddaną do użytku w 1999 roku. Wzdłuż Wisły prowadzi malownicza ścieżka.

Pomimo wróżb, że Wyszogród stanie się ważnym ośrodkiem turystycznym, próżno szukać tutaj typowej infrastruktury czy atrakcji dla turystów. Ograniczają się one głównie do kościołów i ruin średniowiecznych zamków. Szczególnie polecam odwiedzić Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej mieszczące się przy samym rynku – przedstawiono tam całą historię regionu.

Kiedy wyjeżdżałem z Wyszogrodu, byłem przekonany, że to miejsce ma w sobie coś, co sprawia, że warto się tu udać. Widok z góry na Wisłę jest o wiele ładniejszy niż w Kazimierzu Dolnym. To miasteczko trzeba po prostu odkryć!

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info