61 KM
1 DZIEŃ

Beskidzka pętla
śląskie

  • miejsca historyczne
  • miejsca kultury
  • miejsca przyjazne dzieciom
  • aktywny wypoczynek
  • spacerowo
  • urokliwe miasteczka
Legenda
  • Noclegi Noclegi
  • Ciekawe miejsca Ciekawe miejsca
  • Kulinaria Kulinaria

Beskidzka pętla ma swój początek w Koniakowie. Rozpocząłem ją od krótkiego (trwającego około 10 minut) spaceru na szczyt Ochodzitej. Najlepiej zaparkować przy Karczmie Ochodzita i dobrze widoczną ścieżką z prawej strony udać się w kierunku wieży telekomunikacyjnej. Ze szczytu rozciąga się przepiękna panorama Beskidów. Przy dobrej widoczności bez problemu można dojrzeć Tatry. Po powrocie na parking trzeba kierować się drogą w dół do Koniakowa. Koniecznie należy odwiedzić Izbę Pamięci Marii Gwarek, gdzie można podziwiać przepiękne koronki, z których słynie ta miejscowość. Wystawa mieści się prywatnym domu. Polecam telefonicznie umówić się na wizytę.

Po tym ciekawym spotkaniu ze sztuką ludową drogą nr 943 najlepiej kierować się aż do ronda w Jaworzynce, które trzeba opuścić zjazdem na trójstyk granic, w kierunku na Lacki. Należy minąć kościół i dojechać do dość dziwnego ronda. Droga na trójstyk biegnie w prawo. Teoretycznie można tam wjechać, ale na końcu nie ma możliwości zaparkowania. Lepiej zostawić samochód na rondzie, a właściwie w jego wnętrzu. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, na miejscu nie wygląda to najgorzej i doszedłem do wniosku, że właśnie temu ma ono służyć. Ważne, żeby nie zablokować nikomu wyjazdu ze środka.

Przejście z ronda do miejsca, w którym stykają się granice Polski, Czech i Słowacji zajmuje około 15 minut (powrót 20 minut, bo droga prowadzi pod górę). Na miejscu znajdują się tablice informacyjne i minibar. Można również zobaczyć pozostałości mostu prowadzącego na słowacką stronę. Sam trójstyk wygląda dosyć zabawnie. Jeśli stanie się tam odpowiednio, można nogami być w Czechach, ręce mieć w Polsce, a głowę na Słowacji. W czasie powrotu do samochodu po prawej stronie można podziwiać przepiękne malownicze Beskidy i królującą na horyzoncie Ochodzitą. Następnie należy udać się do ronda w Jaworzynce i wybrać zjazd w kierunku Istebnej drogą nr 941. Trzymając się cały czas tej drogi i pokonując kolejne zakręty oraz podjazdy, dotrzecie na Przełęcz Kubalonkę. Można zatrzymać się tutaj na krótki spacer, chociaż trzeba przyznać, że widoki zasłaniają rosnące drzewa. Na przełęczy odbijamy z szosy nr 941 w prawo w kierunku na Wisłę Czarne. To droga z ograniczeniem tonażowym do 3,5 t. Na dodatek momentami jest naprawdę wąska, ale zadbano o miejsca do bezpiecznego mijania. Cały czas trzeba kierować się w dół. Po drodze można zatrzymać się i zwiedzić pałac prezydencki, jednak tylko w wyznaczone dni (szczegóły na stronie internetowej). Należy dojechać do końca drogi, skręcić w prawo i kierować się aż do zakazu wjazdu. Kawałek wcześniej na parkingu po prawej stronie można zostawić samochód. Stąd polecam przechadzkę w kierunku źródeł Wisły. Kaskady Rodła to przepiękne miejsce na zboczach Baraniej Góry. W krótszej wersji wycieczki wystarczy przejść się asfaltową drogą wzdłuż potoku wedle uznania. By dojść do właściwych kaskad, trzeba w pewnym momencie skręcić z asfaltu w prawo przez most i podejść szlakiem w kierunku Baraniej Góry. Po około 15 minutach dociera się do dobrze widocznych po prawej stronie wodospadów.

Po powrocie do auta tą samą drogą polecam udać się w stronę centrum Wisły. Po drodze warto zatrzymać się przy zaporze na pięknym Jeziorze Czerniańskim. Kawałek dalej, po lewej, można pospacerować przy sztucznej kaskadzie przy tzw. małej zaporze (po prawej stronie jest dobrze widoczny parking). Następnie na skrzyżowaniu najlepiej kierować się w prawo, na Szczyrk. Po chwili dociera się do skoczni narciarskiej w Wiśle Malince. Można obejrzeć ją z dołu, ale warto wybrać się wyciągiem krzesełkowym na górę. Przy okazji polecam także punkt widokowy na wieży, z której skoczkowie wychodzą na rozbieg (opłata wynosi 2 zł). 

Po pokonaniu kilkunastu zakrętów dociera się do Przełęczy Salmopolskiej. Widoki, które się z niej roztaczają, nie są zachwycające. Sama droga jest jednak idealna do slow drivingu po górach – ostre zakręty, piękne lasy dookoła i stosunkowo mały ruch. Można po prostu delektować się jazdą. Zimą po opadach śniegu na tych odcinkach łańcuchy mogą okazać się konieczne.

Następnie należy udać się do Szczyrku. Jeśli wystarczy wam czasu i chęci, warto wjechać kolejką na Skrzyczne. Co ciekawe, wyciąg jest dwuetapowy, a ze szczytu we wszystkich kierunkach roztaczają się przepiękne widoki. Trzeba jednak pamiętać, że wjazd zajmuje sporo czasu i ma sens tylko w przypadku pojawienia się na dole minimum 3 godziny przed ostatnim kursem zjazdowym.

Tutaj trasa dobiega końca. Jej przejechanie w spokojnym tempie zajmuje około 3 godzin. Doliczając spacery i kilka krótkich przerw, przy kolejce na Skrzyczne byłem około 14.00. Wziąwszy pod uwagę, że wyruszyłem o 9.00, łatwo policzyć, że plan minimum zajął mi 5 godzin. Warto wcześniej zaplanować, które warianty podróży was interesują. To pozwoli uniknąć pośpiechu,  nie dotrzecie tez do Szczyrku za późno.

Zapisz się do newslettera

Dla gospodarzy

Dla gości

Zostałeś zapisany na newsletter Slow Road

Dziękujemy, będziesz otrzymywał powiadomienia o nowych, pięknych miejscach.

Info